czwartek, 21 lipca 2016

"Co do diabła?!"

5 września 2013. 25km na północny wschód od bazy w Gdańsku.
-Nudy, nudy, jeszcze raz nudy! Żeby to jeszcze było do czego postrzelać.
-Obyś nie wykrakał staruszku.
-Siedź cicho młoda i obserwuj.
Boże drogi, wkurzają mnie ci młodzi oficerowie. Znajdzie się taki jeden z drugim na okręcie wojennym i już myśli że wszystkie rozumy pozjadał ... Najgorsze że mają czasem trochę racji. Iowa i John Paul Jones ostrzeliwują Królewiec, więc zostaliśmy sami ... no nie zupełnie, o ile doliczyć jeszcze rozpoznanie myśliwców. A tak wystarczy jedna dobrze przymierzona rakieta czy torpeda i mogę się pożegnać z tym złomem. Wywiad ustalił że Rosjanie przywracają ... krążownik Aurora! Na początku padłem ze śmiechu. Aurora bowiem jest to relikt z przed I Wojny Światowej, bezużyteczny złom, ale, kiedy dostaliśmy informacje że montują na nim pociski przeciwokrętowe, zacząłem się niepokoić. Oby jeszcze nie zdążyli tego dokonać.
-Wrogi okręt, namiar 245! Odległość 12km, zbliża się z prędkością 18 węzłów. - Żadna jednostka tyle nie pływa! A już nie w takiej odległości! Oby to nie była ...
-TO AURORA! - W mordę ... no to będzie jazda!
-Ładuj Harpoony! Działo w gotowości! Celuj pod kadłub!
-Tak ich nie zatopisz durniu!
-Przymknij się Corspa! Wiem co robię! Aurora ma za gruby pancerz!
-TO RELIKT PRZESZŁOŚCI!
-Ale lepiej opancerzony od nas! Armata, ognia z przeciwpancernych pod ich kadłub!
-Tak jest!
Lekkie szarpnięcie i huk wstrząsają mostkiem. Od razu widać trafienie ... PROSTO W KOMIN!
-JAK CELOWAŁEŚ DURNIU! - Wrzeszczę do swojego ogniowego.
-Zeszła mi pod koniec namierzania! Następna będzie prosto na cel!
W tym czasie krążownik zdołał się ustawić burtą do nas. Widzę jak jego działa powoli się odwracają.
-O w mordę ... WSZYSCY PADNIJ! - Ledwo zdążyłem krzyknąć, a wrogi okręt już wpakował w nas osiem pocisków odłamkowo-burzących.
-Meldować o uszkodzeniach!
-Przecieki na pokładzie 4 i 5, wyrzutnie torped zniszczone, uszkodzenia nadbudówki.
-Koniec tej zabawy, OGNIA Z HARPOONÓW! - wrzeszczę na cały głos.
-Pociski poszły!
Fart chciał, że trafiły one prosto w magazyny amunicyjne krążownika. Jednak zdążył on podpłynąć dość blisko. Wybuch wrogiego statku powalił mnie na ziemię. Do diabła, co oni mieli w tych magazynach?!
-Tu maszynownia, straciliśmy całą moc w turbinach! Nie wiem czy dam radę je naprawić.
-Szlag by to ... rób co w twojej mocy. Mamy łączność z naszymi?
-Ni choroby.
Szit, szit, szit! Prawie bezbronni, pozbawieni prędkości i na dodatek bez łączności. Będzie krucho.

niedziela, 17 lipca 2016

Na pokładzie Kościuszki

3 września 2013. Baza Marynarki Wojennej, Szczecin, Polska.
Jeszcze nie do końca sprawny, a już mam się stawić na pokładzie. Trudno, przynajmniej mam nadzieję, że ta noga nie będzie mi aż tak dokuczać. Pierwsze kroki na schodach prowadzących na pokład fregaty szybko weryfikują te nadzieje.
-Ałć ... cholera jasna ...
-Pomóc panu, kapitanie? - podnoszę wzrok. Szczęka leci mi do dołu. Domyślałem się że albo Shane, albo Asia wrzuci mi kogoś na głowę do kontroli, ale żeby była to Kinga?
-Kinga? A co ty tu robisz?
-Nic takiego, na łącznościowca mnie tu przydzielili. Po za tym, ktoś musi mieć na ciebie oko.
-Gadaj zdrów, jestem przynajmniej cały. Kto jest pierwszym?
-Tylko uważaj żeby cie szlag nie trafił.
Wchodzę na mostek, ostrożnie stąpając po stopniach.
-KAPITAN NA MOSTKU! - słyszę dość znajomy kobiecy głos.
-Spo ... no bez jaj, z taką załogą mam pływać? - oczywiście "pierwszym" okazała się Corspa. Boże, za jakie grzechy mnie tak pokarałeś?
-A co, coś ci się nie podoba? Przecież ekipa musi być bojowa!
-Hurah! - odzywa się ktoś zza moich pleców.
-Ashley? I ty tutaj?
-A czego się spodziewałeś? Przecież każdy okręt musi mieć przynajmniej dwa piętnastoosobowe oddziały piechoty morskiej.
-To kto dowodzi drugim?
-Twoja pierwsza oficer.
No to rzeczywiście, bojowa załoga. Corspa dowodząca oddziałkiem piechoty morskiej. My ass.
-Dobra, załogo! Rzucić cumy! Odpływamy! 1/2 mocy, ster 2 stopnie na lewo!
-Cumy rzucone, jest 1/2. Mamy dołączyć do Iowy i John Paul Jonesa.
-Zrozumiałem. Po wypłynięciu z portu kurs 245. - rozsiadam się wygodnie w fotelu na mostku okrętu. Mrucząca turbina okrętu jest bardzo usypiająca.
-Mamy odtwarzacz na mostku?
-Pewnie że tak. - alleluja! Jestem uratowany!
-Odpal, w takim bądź razie tą płytę. Zacznij od 3 piosenki. - podaję sternikowi płytę z muzyką. Po włożeniu z głośników zaczyna grać AC/DC - Thunderstruck. Idealna muzyka do przepłynięcia dość sporego dystansu.
-O boże, innej muzyki nie miałeś?
-Nie marudź Corspa! Mogło być gorzej.
-Na przykład?
-Sabaton - Aces in Exile.
-No dobra, masz rację. - nie wiem czy to mój zmęczony mózg czy prawda, ale chyba dostrzega na jej ustach delikatny uśmiech.
-Sternik za ile dopłyniemy do zespołu Iowy?
-Przy tej prędkości? Za około dwie godziny.
-Bardzo dobrze, pierwsza, masz mostek. Ja idę do siebie. - wstaję i powoli schodzę pod pokład do swojej kajuty, idę bardzo ostrożnie. Noga cały czas lekko dokucza. Gorzej z drugim postrzałem, ciągle ciągnie, jakby to była świeża rana. A do diabła z tym. Przebieram się w mundur letni Marynarki Wojennej RP. Biały jak śnieg. Patrzę w lustro i sam siebie nie poznaję. Od początku służby się nie goliłem! Wyglądam jak szympans, teraz jestem zbyt zmęczony żeby jednak dokonać tej czynności. Ostrożnie kładę się na pryczy i zasypiam.

czwartek, 14 lipca 2016

"You're joining The Navy"

1 września 2013. Szczecin, Polska.
-Ty debilu! Miałeś uważać! - szybki unik ratuje mnie przed oberwaniem butem Asi. Jak można było się domyślić, szybko dowiedziała się z wiadomości że jednak oberwałem. A było tak dobrze!
-To co?! Miałem dać Kindze zginąć?! Przecież wiesz że nikt nie ginie na mojej warcie!
-Przynajmniej mogłeś mieć kamizelkę ...
-Po pierwsze, spróbuj biegać w takiej kamizelce, po drugie, i tak by nic nie dała, skubaniec miał pół calówkę.
-Ale może nie było by tak źle.
-Przepraszam, co? Przecież chodzę, i mogę normalnie się ruszać ... ałć.
-Sam widzisz. Mało ważne, masz przeżyć ... POJĄŁ?!
-Pojął, pojął ...
-Rozmawiałam z admirałem Shane'em. - O jezu tylko nie z nim. Przemknęła mi szybka myśl. - Albo dołączasz do Marynarki, albo wracasz do Miami.
-Od kiedy to stawiasz warunki, co?!
-Od kiedy dajesz się podziurawić, byle komu! - krzycząc to, ściąga drugiego buta i rzuca prosto we mnie. Uchylam się ... i pech chciał, że akurat za mną stała Ashley. Także dostała prosto w twarz.
-O boże, Ash. Przepraszam ja nie chciałam ...
-Nic się nie stało, przynajmniej nie prosto w nos ...
-No to wracając do naszej rozmowy, jaka jest twoja decyzja? Marynarka czy Miami?
Ale mi warunki dyktuje, skubana. W Miami raczej długo bym nie wytrzymał, trudno, czas się sprawdzić jako marynarz.
-Jak tak stawiasz sprawę, to dzwoń do Shane'a. Niech mi załatwi robotę.
-Masz to jak w banku. - Asia obraca się na pięcie i wychodzi. Boże święty, o mały włos mi twarzy nie porysowała. Ale w sumie to należało mi się. Otwieram laptopa i sprawdzam pocztę. A tam już wiadomość od admirała.

Od: Admirał Terrance Shane, dowódca 9 Floty Bałtyckiej.
Do : Porucznik Adam Kielski, Pierwsza Dywizja Marines.
Rozmawiałem przed chwilą z pańską narzeczoną. Przekazała mi pańską zgodę na przydzielenie pana do naszej Floty. Wobec tego, awansuję pana tymczasowo na kapitana i przydzielam dowództwo nad ORP Gen Tadeusz Kościuszko.

Terrance Shane.

No poprostu świetnie ... wiedziałem! Przydzielił mi złom, a nie okręt! 37-dmio letnią fregatę rakietową. Zajebiście!!!! Niech no ja tylko osobiście go dorwę, pośpiewa sobie admirałek bardzo cieńkim głosikiem! Kurrrrrrrrrrrr .... dlatego nienawidzę sztabowców! W papierkach mają nazwę i klasę okrętu, ale ani słowa o jego wieku. Trudno, jakoś ujdzie. Mam nadzieję że chociaż wypłynę z portu.

środa, 13 lipca 2016

Nudy w szpitalu

27 sierpnia 2013. Szczecin, Polska
Cholera, ja się chyba naprawdę zanudzę w tym szpitalu. Nic ciekawego do roboty, oprócz rozmów z Ash oczywiście. Okazuje się że wcale gorsza od nas nie jest. Nie jeden tyłek w swoim uniwersum skopała, no ale ja tu gadu gadu, a wciąż nie rozumiem jakim cudem szeregowy Wyatt przeżył kulkę w serce, kiedy to Gibbs postrzelił go podczas akcji odbicia Asi w Falls Church. Ehhhh ... tym razem już chyba nie wstanie. Z tego co wiem to oberwał odemnie w głowę dwa razy, Kinga władowała mu cały magazynek w klatkę, a Dimitrij dołożył jeszcze jeden magazynek w pierś i brzuch. Nie ma mocnych! Tego nawet Rambo by nie przeżył. Oczywiście wywiad bardzo szybko ustalił skąd Wyatt miał to "kieszonkowe działo". Izraelczykom zniknęło parę sztuk tej broni, a dokładniej setka ... połowa trafiła jednak w ręce naszych pancerniaków, tylko że 2 sztuki tej broni przepadły bez wieści. Jedną już mamy, po naszym niedoszłym killerze, a co z drugą diabli wiedzą. Ciekawe co będzie jak się Asia dowie, chyba mnie zabije. Ale cóż, pogadałem z Ash i McCoyem żeby na razie siedzieli cicho. Mam nadzieję że słowa dotrzymają. O cholera jasna, teraz to dopiero jestem trupem. Kto tu wpuścił Corspę?!
-No i co, dałeś się rozłożyć jak rekrut.
-Byś wiedziała jakie działo skurczybyk miał, to byś wiała - rzuciłem z pogardą.
-Phi, a co to pół cala dla mnie, pod Tomaszowem oberwałam z "dwudziestki" - aż mnie zamurowało. Powszechnie było wiadomo że jeden pocisk z działka 20mm rozrywał człowieka, a w najlepszym wypadku urywał nogę lub rękę.
-Jakim cudem jeszcze żyjesz? Chyba tylko po to żeby wkurzać ludzi.
-I tak nic nie zrozumiesz. Tego co przeszłam i tak nie da się opisać. Zamontowanie protezy, ponad 7 operacji plastycznych, teraz jeszcze wymiana protezy na sztuczną rękę, dzięki technologii z "Enterprise" ... a co ja się wyżalać tu będę, przyniosłam ci tylko twojego laptopa. - po raz pierwszy od tych kilku miesięcy zrobiło mi się jej żal. Rzeczywiście, musiała to przeżyć, może dlatego ...
-Ja nie chciałem ...
-A co mnie to obchodzi! - trzasnęła drzwiami i wyszła, zostawiając mnie i Ash osłupiałych.
-Cholera jasna, zrypałem sprawę.
-A co, zakochałeś się?
-A gdzieżby tam! Tylko od początku służby się kłócimy, teraz przynajmniej wiem dlaczego. A co tam u Johna słychać?
-Nic nowego, jeszcze gorsze nudy niż tutaj. Dowództwo 1 Sprzymierzonej Armii nie chce ryzykować odkrycia przez Ruskich, naszej "tajnej broni", czyli Entka i Normandii.
-W sumie ja się im nie dziwię. Jakieś wieści z frontu?
-Tia, Iowa zatopiła kolejny krążownik rakietowy, John Paul Jones ostrzelał Kaliningrad. A we wrześniu ma do nich dołączyć lotniskowiec.
-Jaki znów lotniskowiec, przecież wszystkie już są na morzach i kontrolują sytuację.
-A USS Enterprise to co?
-Ale przecież to złom! 8 reaktorów atomowych na pokładzie! Kadłub ze stali, która nota bene była wymieniana w 1997 roku!
-A właśnie że nie. Remontowali go już od 2010 roku. Ma wejść w skład Floty Bałtyckiej.
-Wiesz może kto ma dowodzić?
-Kontradmirał Shane.
-No i w p... i wylądował i cały misterny plan też w p... - zacytowałem fragment dobrze znanego filmu. - Akurat Shane'a zbyt dobrze znam. Świnia pierwszej klasy, ma stary zatarg z Alexem Hopperem.
-No to załoga John Paul Jones'a ma przesrane.
-Dobrze powiedziane.
Na takich rozmowach zleciał nam cały dzień. Oczywiście wpadł jeszcze do mnie Mikołaj i Kinga, ale tylko na moment. Zmęczony i znudzony zasnąłem

wtorek, 12 lipca 2016

Mecz. (II połowa)

 25 sierpnia 2013. Gdańsk, Polska.
-I wracamy po krótkiej przerwie na stadion w Gdańsku. Przypomnijmy, prowadzimy 2-0, po dwóch celnych strzałach debiutującego napastnika. Drużyny już wchodzą na boisko. Mam nadzieję że druga połowa będzie taka sama jak pierwsza.
-I ja mam taką nadzieję Włodku. Tymczasem mamy połączenie z Miami, gdzie naszą drużynę dopinguje narzeczona Adama oraz jej siostra. Oddajemy głos naszemu korespondentowi.
-Witaj Włodku. Jestem tutaj w otoczeniu dwóch ... a raczej trzech wspaniałych kibiców. Mam nadzieję że dopingujecie naszych zawodników?
-Dokładnie. Adam, jeśli mnie słyszysz, skop im te czerwone tyłki!
-Jak widać nastroje bojowe. Rosjanie chyba powinni się bać. Oddaję głos na stadion.
-Dziękujemy, sędzia właśnie zagwizdał! Rozpoczynają Rosjanie! Kożedub podaje do Markova, ten dalej do Petrova! Niebezpiecznie blisko! Piękna obrona! Tak trzymać panowie ... i panie! Więcej takich akcji ...

Boisko stadionu w Gdańsku.
Uhhhh, ja się na starość wykończę. Trudno, chciałeś grać jako napastnik, to masz za swoje staruszku. Nagle coś śwista mi koło ucha, sekundę później słychać huk wystrzału.
-KRYĆ SIĘ! WSZYSCY! - krzyczę. Cholera, nawet tu chcą mnie zlikwidować. Na całe szczęście przezorny zawsze ubezpieczony. Wziąłem ze sobą M9 i mojego P229.
-Wot cyka blyat. Który to chce cię sprzątnąć? - zagaduje Dimitrij.
-A cholera wie. Dawaj do szatni! Rozprawimy się z draniem.
-A nie boisz się że strzelę ci w plecy. - momentalnie zbaraniałem.
-Ani trochę, ty masz honor. Jesteś lotnikiem, nie strzelasz do nikogo na ziemi.
-Wot maladiec. I ty mnie rozgryzł.
-Da, a teraz dawaj!
Biegniemy korytarzem, wykopuję drzwi do szatni i sięgam do mojego plecaka. Wyciągam z niego oba pistolety. Rzucam Dimitrijowi M9-tkę.
-Ty chyba ni na poważnie. Z tego der'mo ja mam strilac?
-Innego nie mam. P229 ma zbyt dużego kopa jak na twoje ręce przyzwyczajone do Makarowa.
-Ehhh ujdzie jakoś.
Śmieszy mnie ten jego akcent, trudno, trzeba dorwać tego snajpera. Biegniemy dalej, wchodzimy do windy i dostajemy się na dach. Już stąd widzę naszego strzelca. CO DO JASNEJ?! ZNOWU TA SAMA ZNAJOMA TWARZ!
-Wyatt? Ty skur... jeden. Jeszcze ci mało?
-O, sam jaśnie wielmożny kapitan Kielski się do mnie pofatygował!
-Dokładnie, tym razem już na pewno jesteś trupem.
-Nie był bym tego taki pewnien. - mówiąc to naciska spust swojego pistoletu. Szybki unik za wywietrznik ratuje mi życie.
-Wot suka jedna. Co on za działo ma?
-Desert Eagle, pół calówka.
-Szto?
-Pistolet taki, na nabój 0.50 cala!
-Aaaaa dobra. - w tym momencie kolejny pocisk uderza blisko nas.
-Dimitrij, ty pierwszy. Osłaniam cię! JUŻ BIEGNIJ! - W momencie w którym Kożedub rozpoczyna swój bieg, ja wychylam się zza swojej osłony i dosłownie zasypuję Wyatta ołowiem. Potem Dimitrij osłania mnie.
-AAAA SUKAAAAA! Dostałem!
-Pokaż że to. - nagle czuję uderzenie w potylicę. Niemalże od razu tracę siły.
-No i przeliczyłeś się kapitańciu. Tym razem to ja zabiję ciebie. - kątem oka widzę już Kingę celującą w James'a.
-Nie, to ty się przeliczysz! - wrzeszczę. Ten szybko spogląda w stronę windy. Kinga tylko naciska spust pistoletu. Dwie kule kalibru .45 cala wbijają mu się w bark.
-Żyjesz staruszku?
-Uhhh, bywało lepiej, ale się trzymam. Dimitrij? Co z tobą?
-Nic mi nie jest, drasnął mnie blyat jeden. - pomagam mu wstać. Biorę swój pistolet i podchodzę do przeciwnika. Ten jednak szybko wstaje i chwyta za swój pistolet celując w Kingę. Od razu zasłaniam ją sobą. Czuję jak dwie kule wbijają mi się w nogę i gdzieś koło nerki. Szlag by to. Padam na ziemię, nie wypuszczając pistoletu z ręki. Strzelam celując prosto w głowę. Kinga i Dimitrij dosłownie faszerują go ołowiem.
-Kurna bela! Adam!
-Nic ... mi ... nie ... jest. - próbuję wstać ale upadam i tracę przytomność.


Dwa dni później. Szpital w Szczecinie.
-Uhhh gdzie ja jestem .... wszystko mnie boli.
-Leż marine! Nie waż się nawet wstać! - otwieram oczy. O cholera, więc to tu przydzielili Ashley Williams z Normandii. Mogłem się spodziewać.
-Co się stało?
-Postanowiłeś przyjąć trochę ołowiu na klatę. Nie wyszło ci to na zdrowie, noga przestrzelona na wylot, no i jeden postrzał koło nerki. Idealnie przeszła, nawet jej nie drasnęła. - w drzwiach dostrzegam Kingę.
-Mogę wejść?
-Tylko na chwilę.
Podchodzi do mojego łóżka. Boże drogi, wszystko mi się przypomina! Przecież uratowałem jej życie!
-Jak się czujesz?
-Obolały jak cholera, ale chyba cały ...
-Nie zdążyłam ci wtedy podziękować, uratowałeś mi tyłek.
-To było instynktowne, adrenalina poszła w żyły i tak jakoś wyszło.
-Gdyby nie ty ...
-Ciiiii, już dobrze. - próbuję ją przytulić, ale nerka daje o sobie znać. Kinga tylko się nachyla i całuje mnie w policzek.
-Przyjmij to w ramach podziękowania - uśmiecha się i wychodzi. Jezu ... tylko się nie zakochuj stary byku! Masz już Asię! To ci wystarczy!
-Ash, za ile będę mógł wyjść?
-Cóż ... McCoy mówi że za jakieś 2 tygodnie. Ale jak życie znam to cię znowu do sztabu skierują.
Niech to szlag! Tylko nie do sztabu!

wtorek, 5 lipca 2016

Mecz (I połowa)

25 sierpnia 2013. Gdańsk, Polska.
-Ze stadionu im. Lecha Wałęsy, mecz Polska - Rosja komentować dla państwa będą : Dariusz Szpakowski i Włodzimierz Szaranowicz.
-Mecz ten będzie niestandardowy, każda połowa będzie trwać 20 minut.
-Dodatkowo obie drużyny sformowały walczące ze sobą jednostki. Pierwsza Dywizja Marines i 25 Dywizja Strzelców Pieszych.
-Drużynę Polski reprezentują : Debiutujący napastnik Adam Kielski, Kinga Dębczyńska, Mikołaj Szalbierz, Eliza Tomczak, jedyny profesjonalista w tej drużynie Arkadiusz Milik, Ryszard Konował, Edward Nowak, Jan Kowalski, Adrian Andrzejewski, Sławomir Mikołajczyk, a na bramce stanie Andrzej Szymański.
-Za to Rosjanie mają pełno mięśniaków w drużynie.
-Masz rację Darku.
-A oto i oni! Dimitrij Kożedub, Ivan Markov, Yuri Zakhed, Borys Petrov, Danił Akorev, Nicolai Markov, Vlad Pardon, Jegor Bezrukov a w bramce zobaczymy Wasyla Zukova.
-Zgadza się. Przeczuwam dość ostrą walkę.

W tym samym czasie. Miami, Floryda, USA.

PFUUUUUUUUTTTTT-- ASIA! ZŁAŹ TU!
-Chwila ... - jeszcze tylko jeden ... *bluerrrrrghhhh* , szlag by to, jeszcze kilka takich dni i mnie szlag trafi. Dobra, czego siostra chce? Schodzę na dół.
-Czego chcesz?
-Posłuchaj - mówiąc to Agnieszka zwiększa głośność.
"Drużynę Polski reprezentować będą : debiutujący napastnik Adam Kielski ... " - o mały włos nie padam z wrażenia. Czy Adama porąbało?! Przecież ostatnio gdy grał w piłkę na wf-ie, wylądował w szpitalu ze skręconą kostką, A teraz gra przeciwko Ruskim?!
-Zdurniał chyba.
-Nie wydaję mi się, Ruscy już przegrali.

Stadion w Gdańsku, Polska.

-Zawodnicy wchodzą na boisko! Zaraz zacznie się gra!
-Rozpocznie strona Polska. Szybkie podanie do Milika, ten do Szalbierza, ruszył Konował! Szalbierz do Milika, ten daleko w pole karne Rosjan, jest już tam Kielski! STRZELA! ... Aj, było tak blisko! Piłka trafiła w słupek, przejmują Rosjanie. Petrov do Kożeduba, ten szarżuje na naszą obronę, powstrzymuje go dobry, czysty wślizg Kingi Dębczyńskiej przerywa atak! Znowu mamy piłkę, Milik Szalbierz, Konował i Kielski w natarciu, Szalbierz do Milika, ten na prawo do Adama, ten biegnie w pole karne, mija obrońców ...JESTTTTTTTTTTTT!!!!!!!!!!! MAMY TO! W 5 minucie prowadzimy 1-0!
-Piękna akcja, ładne przejęcie, szybki kontratak i piękny strzał!
-Ale spójrz co się dzieje! Rosjanie od razu przystąpili do natarcia! Kożedub do Markova, ten oddaje spowrotem do Dimitrija, a on strzela! Piękna obrona! Brawo Szymański! Szybki wykop, Milik przejmuje. Nasi znów przy piłce. Oj ... to nie było zbyt czyste ...
-Należy się za to żółta kartka. I taką decyzję podejmuję sędzia! Żółtka kartka dla Kożeduba w 10 minucie spotkania! Nasi zaczną z rzutu wolnego. Do bramki 35 metrów. Wykonywać będzie Adam. Bierze rozbieg ...... PIĘKNIE! KAPITALNIE! TAKICH BRAMEK POTRZEBUJEMY!
-Pięknie podkręcona piłka! W 12 minucie prowadzimy już 2-0. Rosjanie muszą się otrząsnąć i strzelić bramkę!
-Ale po takim strzale będzie bardzo trudno. Mimo to podejmują kolejną próbę! Kolejna szarża Kożeduba i Markova, do akcji przyłącza się Sasha Koslov! Dimitrij decyduje się na strzał ... ale bardzo niecelnie. Kolejne wybicie i gwizdek. Po pierwszej połowie prowadzimy 2-0